Jak pisałem tekście o sobie samym, wychowałem się na budowie. Był rok 1988, a ja, siedmiolatek pracowałem i bawiłem się na placu budowy domu mojego wujka. Obsługiwałem wciągarkę elektryczną służącą do wwożenia taczki z betonem. Dużo wcześniej, w swoim wiaderku na piasek, nosiłem beton wrzucany przez stryja w dół fundamentów. Od zawsze praca na budowie kojarzyła mi się z robieniem czegoś dla siebie i bliskich, oraz czymś robionym jak najlepiej.

Tunel metra - okolice stacji PolitechnikaW międzyczasie wykształciła się we mnie chęć wykorzystywania rzeczy nieużywanych i zapomnianych. Nie umiem tego wytłumaczyć, jednak doskonale czuję o co mi chodzi. Sprzątanie zagraconego pomieszczenia to przywrócenie go do użytkowania - odzyskanie go dla właściciela. Remont to podniesienie wartości nieruchomości i ponowne zamieszkanie.  

Po latach wróciłem na budowę, w 2013 roku założyłem swoją pierwszą firmę. Na etacie nauczyłem się naprawiać konstrukcje betonowe i teraz tę wiedzę użyłem w praktyce. Wzmacnianie murów, uszczelnianie i sklejanie konstrukcji pozwala mi realizować swoją misję. Robię coś dobrego i przywracam starym budynkom ich dawną świetność. Wygrodzone z powodu przecieku miejsce parkingowe uaktywniam, uszczelniając rysę w stropie ponad. Każda technologia naprawy betonu stała się dla mnie realizacją poczucia misji jaką  odczuwam i którą wpoiłem swoim pracownikom. Wszyscy wiemy, że nie zostawiamy klienta z przeciekiem. Nie kończymy, dopóki praca nie zostanie zakończona. Robimy nawet więcej niż zakładaliśmy, bo inaczej się po prostu nie da.  

Ciekawym przykładem jest kontrakt dla spółki Metro Warszawskie. Prace polegać miały na sklejeniu silnie spękanego betonu podtorza w okolicy stacji Politechnika. Zleceniodawca dwa lata z rzędu rozpisywał przetarg, a my dwa lata wygrywaliśmy go. Przetarg określał ilość metrów rys i spękań do naprawy. Za każdym jednak razem ktoś popełniał błąd, którego w świecie korporacji „nie da się już naprawić”. Ilość faktycznie występujących uszkodzeń zawsze była większa niż ilość zakontraktowana. Po oddzieleniu rys przeznaczonych do naprawiamy od tych czekających na kolejny etap, okazało się, że na końcu jednego z odcinków pozostało dodatkowe ok 2 mb silnie spękanego betonu. Wielka korporacja nie może już rozszerzyć zakresu, z powodu problemów proceduralnych i ambicji ludzkich. 

Osadzanie pakera iniekcyjnego w betonie podtorzaZaproponowałem, że zrobimy te dodatkowe 2 metry gratis. W końcu tak duże pęknięcie nie powinno pozostać nienaprawione. Każdemu mówię, że podróżowanie metrem jest bezpieczne. Na tyle, na ile ile mogę, przykładam się do budowy tego bezpieczeństwa. Wiem co mówię, w końcu sam uczestniczę w procesie. Na budowie centralnego odcinka robiliśmy wszystko, aby usunąć przecieki, tu prowadzę iniekcję ciśnieniową epoksydu w popękane podtorze.  

Dziwnym może być jedynie to, że bardziej niż właścicielowi tunelu, to podwykonawcy zależało, aby praca była wykonana poprawnie i całkowicie. Robiłem to tak, jakbym robił dla siebie. Choć zaraz, przecież ja robiłem to dla siebie, w końcu podróżuję metrem po Warszawie. I nadal mogę mówić, że jest bezpiecznie. 

Dziś wiem jedno. Nie przyjąłbym zapłaty za tę dodatkową pracę. Nie sprzedałbym swojego dobrego samopoczucia z wykonania misji i odwagi podjęcia właściwej decyzji.  

 

Inblock sp. z o.o.

02-001 Warszawa

Al. Jerozolimskie 85/8

NIP 701-039-26-72

KRS 0000473003; SĄD REJONOWY DLA M. ST. WARSZAWY W WARSZAWIE, XII WYDZIAŁ GOSPODARCZY KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO
Wysokość kapitału zakładowego: 50 000 PLN wpłacony w całości.

Zamknij

Ta strona uzywa plików cookies aby zapewnić poprawne jej funkcjonowanie Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj naszą Politykę prywatności.

Akceptuję pliki cookies od tej witryny.

"