Kiedy po zakończeniu pracy na etacie pierwszego stycznia 2013 obudziłem się już jako przyszły przedsiębiorca nie miałem w sobie cienia wątpliwości, co chcę robić dalej. Przygotowywałem się, zbierałem kontakty, spotykałem i dzwoniłem. Słowem pracowałem co najmniej tak ciężko jak wcześniej. Jednak jedną kwestią jest brak wątpliwości co chce się robić, a zupełnie czym innym świadomość, jak tego dokonać. I wtedy nie wiedziałem czego nie wiem, a to najwyższy poziom niewiedzy.

Żeby zacząć, trzeba zacząć 

Zdobycie pierwszego zlecenia było dla mnie kluczową kwestią. Wiedziałem, że jak już sobie z tym poradzę, później będzie łatwiej. Zacznę budować grono klientów i to pomoże. I jeszcze jedno: 2013 był jeszcze czasem kryzysu finansowego odmienianego w mediach przez wszystkie przypadki. Byłem absolutnie przekonany, że dobrze jest zacząć w kryzysie, bo kiedy on się skończy, ja już będę rozpędzony. Czułem, że może być tylko lepiej. Faktycznie, patrząc z perspektywy kilku lat widzę, że gdybym od pierwszego dnia się nie przyłożył, nic by mi nie wyszło. Pracowałem tak, jakbym nadal był na etacie. Nadałem sobie taki sam tytuł stanowiska jak u pracodawcy. Tylko rozmowa z klientem o uszkodzeniu konstrukcji, doborze materiału, sposobie wiercenia nie kończyła się wskazaniem jakiejś zaprzyjaźnionej firmy wykonawczej. Rozmowa ta kończyła się wskazaniem mnie. 

Manager korporacji 

Wcześniej moje obowiązki managera kończyły się na rozwiązaniu zagadki uszkodzenia i przygotowaniu technologii naprawy. Wskazywałem jakiego rodzaju żywicę i pompę należy użyć. Podczas obecności na budowie nie czułem tej presji co wykonawca. Stałem z boku, obserwowałem i podpowiadałem. Konsultowałem jako widz. 

Moja „pierwsza robota" 

Już podczas spotkania na obiekcie zdałem sobie sprawę, że muszę inaczej rozmawiać, teraz to mi bardziej zależy. Pojawiły się nerwy i niepewność. To nie ja robię komuś przysługę, że przyjadę i podpowiem. A co jeśli inne spotkania też nie wypalą? Jest ich kilka, ale jak przychodzi co do czego, to każda może wpaść lub wypaść. Nagle muszę wykazać się wiedzą, która zaczynała dopiero kiełkować i doświadczeniem, którego nie było. A wszystko po to by przekonać klienta do siebie.  

Tym razem uczestniczyłem w całości zdarzeń. Pozyskaniu informacji o możliwym zleceniu, kontakcie z klientem, wizji lokalnej, złożeniu oferty. Następnie kolejno odbyły się negocjacje, ustalenia terminów i szczegółów przygotowań, zakupy, w tym nowej pompy. Czułem się tak, jakby dookoła nie było nic ważniejszego. 

Odbyłem wizję lokalną, zrozumiałem trudność i od razu ułożyła mi się w głowie droga rozwiązania. A nie była prosta. Jednak najdziwniejsze było to, że będąc pewnym swojego pomysłu, niczego nie byłem pewien. Jakże inne uczucie od wcześniejszych doświadczeń na budowach. Powiedzmy sobie jasno, handlowiec czy manager producenta chemii nie bierze osobiście odpowiedzialności za wbudowanie produktu ani nawet za jego jakość. To sprawa pracodawcy. 

Czas i presja 

Iniekcja lotnisko w ŁodziCzas goni, obiekt ma być niebawem oddany, zleceniodawca przygotowuje się do zejścia z budowy. Nasz start ustalono na 28 stycznia 2013, poniedziałek. Pracujemy od strony zewnętrznej, temperatura -9°C. Aby zadanie mogło się udać, zleceniodawca już w piątek zbudował namiot i wstawił do niego nagrzewnicę, w namiocie tropiki, ponad 30°C. Cel osiągnięto, lód w miejscu przecieku rozmarzł i woda znowu zaczęła wpływać do wnętrza konstrukcji. Widzieliśmy to we wcześniej zrobionej odkrywce. Paker miał się uszczelnić na odpowiedniej głębokości otworu tak, aby materiał naprawczy podczas pierwszego etapu iniekcji wpłynął w styk roboczy zaprawy murarskiej bloczka i płyty dennej, dokładnie tam, gdzie sobie życzyłem. Inżynierowie na budowie byli mocno zdziwieni widząc nas wiercących z kątomierzem w ręku. Iniekcja lotnisko w ŁodziWymyśliłem, że mogę użyć tego samego otworu aby uszczelnić dwa styki robocze, głębszy i płytszy. I tak się stało. Po iniekcji pierwszego etapu wyjęliśmy pakery dłuższe i zainstalowaliśmy krótsze do iniekcji wyższego styku.  

 

 

Sprawdzenie poprawności  

Pamiętam, że jechałem na obiekt obejrzeć wyniki naszej pracy z "duszą na ramieniu". Cała pewność siebie uciekła, zostały tylko wątpliwości karmione wspomnieniem dość karkołomnej technologii naprawy. 

Wynik? Odkrywka  wewnątrz obiektu udowodniła, że styk został wypełniony żywicą. Nawet woda w kałuży odkrywki była zżelowana. 

Pamiętam jak kamień niepewności spadł z serca. Cała misterna technologia, wszystkie problemy wstępu, rozwinięcia i zakończenia ustąpiły. Nie mogłem uwierzyć, że naprawdę się udało. Coś, co dziś jest rutyną, wtedy było euforią.  

Tamta euforia musiała stać się codziennością, nie mogę przecież sam siebie za każdym razem zaskakiwać skutecznością. Skuteczność działania MUSI być rutyną, choćby to miała być jedyna „nudna” i powtarzalna część życia człowieka w pracy. Szczególnie w tej branży.  

Ważny obiekt

Iniekcja lotnisko w ŁodziPierwszym naprawionym przez nas obiektem był Port Lotniczy im. Władysława Reymonta w Łodzi. Pozyskanym i wykonanym zleceniem było uszczelnienie 3,5 mb styku roboczego płyty dennej i muru z bloczka betonowego. Był to zamurowany otwór w ścianie żelbetowej w pomieszczeniu, w którym było więcej lotniskowej elektroniki niż gdziekolwiek indziej. Nerwy polegały również na tym, jak odpowiedzialne spoczywało na nas zadanie.  

Nadal wspominam to zlecenie z wielką satysfakcją. Sukces dał siłę do budowy liczącej się na rynku specjalistycznej firmy usługowej działającej w technologii iniekcji ciśnieniowej. Dał pewność siebie.

Inblock - dobra decyzja

Kto przeszedł drogę od etatu do własnej działalności wie, ile myśli, niepewności i zwykłych ludzkich wątpliwości pojawia się na samym początku. Dziś jestem pewien, że warto było pójść tą drogą, a każda kolejna pomyślnie zakończona budowa tylko mnie w tym przeświadczeniu umacnia. 

Masz pytania? Pisz na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

mgr inż. Mateusz Furs

manager ds. iniekcji

Inblock sp. z o.o.

 

Inblock sp. z o.o.

02-001 Warszawa

Al. Jerozolimskie 85/8

NIP 701-039-26-72

KRS 0000473003; SĄD REJONOWY DLA M. ST. WARSZAWY W WARSZAWIE, XII WYDZIAŁ GOSPODARCZY KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO
Wysokość kapitału zakładowego: 50 000 PLN wpłacony w całości.

Zamknij

Ta strona uzywa plików cookies aby zapewnić poprawne jej funkcjonowanie Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj naszą Politykę prywatności.

Akceptuję pliki cookies od tej witryny.

"