Podwykonawcy w robotach budowlanych czy naprawa błędów zleceniodawcy? 

Opublikowano: 14 czerwca 2022

Jeśli zdarza Ci się pracować jako podwykonawca, to ten artykuł jest właśnie dla Ciebie. Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, w jakim charakterze wykonujesz swoje zadanie? Na rzecz generalnego wykonawcy czy inwestora? Czy oba te cele są zbieżne? Jak się okazuje, ma to ogromne znaczenie dla Twojego bezpieczeństwa finansowego i możliwości prawnych, gdyby twoja faktura nie została opłacona nie tylko na czas, ale w ogóle.

Wszystko to jest aktualne niezależnie od tego w jakiej działasz branży okołobudowlanej, choć rzecz oczywista omówię tu własną sytuację na przykładzie iniekcji popękanego stropu żelbetowego. Zapytanie, oferta, umowa, zlecenie, zgłoszenie podwykonawcy inwestorowi, przyjazd i wykonanie zadania, protokół odbioru, faktura, a jednak brak płatności. Brzmi znajomo? Zdarzyło się? 

Artykuł ten napisałem przy pomocy i udziale Pani Martyny Węgrzyn, adwokat prowadząca własną kancelarię. Dziękuję serdecznie za konsultację treści niniejszego artykułu. Dzięki temu sama sprawa jak i jej otoczenie prawne mogło zostać przedstawione prawidłowo.

Jaki był charakter wykonywanych prac?

Teraz najważniejsze pytanie, nawet jeśli jesteś zgłoszonym podwykonawcą, to w jakim tam byłeś charakterze i na czyją rzecz wykonywałeś swoje zadanie. No jak to jakim? Przecież robiłem swoje na tej budowie. Ja też tak sądziłem, a Sąd w II instancji, po 6 latach od przeprowadzenia remontu wyjaśnił mi, że nie do końca…

Ale zacznijmy od początku.

Sytuacja na budowie

W tej części omówię pokrótce sytuację na mojej budowie. To co najważniejsze dla Ciebie to analiza porównawcza Twojego położenia z moim.

Otóż nie zawsze, robiąc swoją robotę, wykonuję ją uczestnicząc w procesie budowlanym. Generalny wykonawca- firma budowlana zgłosiła się do mnie, abym pomógł w naprawie popękanego stropu, gdyż inspektor nie chce odebrać tego zakresu prac, a inwestor nie zapłaci bez tegoż odbioru. 

Przygotowałem technologię naprawy na podstawie opinii technicznej inspektora (opinia ta zrzuca odpowiedzialność za błąd na wykonawcę stropu, czyli na generalnego wykonawcę). Moja technologia została zaakceptowana przez inspektora. Inwestor wiedział o planowanych pracach naprawczych, zapraszał na budowę, ponaglał, a nawet wynajął kwatery dla moich pracowników. Domagał się, aby to moja firma wykonała naprawę i to jak najszybciej. 

Podpisałem umowę z generalnym wykonawcą o naprawę spękań w technologii iniekcji ciśnieniowej, otrzymałem nawet skromną zaliczkę. 

Zakres prac się zwiększał, gdyż strop był naprawdę solidnie popękany, inwestor niemal codziennie wskazywał kolejne metry cieknących rys i spękań do naprawy. Generalny wykonawca, stojąc pod ścianą żądań inwestora, musiał się zgadzać na te zwiększenia zakresów.

Podpisanie protokołu odbioru nie było łatwe, gdyż oznaczało konieczność płacenia. A to był ogromny problem, gdyż inwestor generalnemu nie płacił także za inne wykonane zadania, również tam doszukiwał się błędów. 

Po podpisaniu protokołu odbioru, wystawiona faktura nie została zapłacona. Wezwania do zapłaty nie pomogły. Po konsultacji z naszym prawnikiem, przejrzeniu wszystkich dokumentów i zdjęć z tego projektu, podjąłem decyzję o pozwaniu solidarnie generalnego wykonawcy i inwestora o zapłatę za wciąż niezapłaconą fakturę. 

Popękany strop podczas iniekcji ciśnieniowej

Odpowiedzialność solidarna

Będąc prawidłowo zgłoszonym podwykonawcą, na mocy art. 647 k.c. możesz pozwać solidarnie zarówno inwestora, jak i generalnego wykonawcę. Podobno sądy dość przychylnie traktują podwykonawców w takich sporach, pomagając mniejszym w walce z większymi. 

Ważne jest jednak, że przepisy te od czasu mojego podpisania umowy pod koniec 2015 roku zmieniły swoje brzmienie, więc absolutnie koniecznym jest, sprawdzić ich wersję z czasu podpisania Twojej umowy ze zleceniodawcą. Sąd będzie rozpatrywał okoliczności względem tej wersji przepisów, które obowiązywały w chwili podpisywania umowy. Najważniejsza różnica dotyczy terminu, w którym inwestor może zgłosić sprzeciw. Od  01 czerwca 2017 r. inwestor miał na to 14 dni, a obecnie 30, różni się również procedura zgłoszenia podwykonawcy.

Po kilku rozprawach i przesłuchaniach świadków wygrałem batalię I instancji. Sąd podzielił moje zdanie. Byłem podwykonawcą, podpisałem umowę, inwestor był poinformowany – czyli zostałem zgłoszony, wykonałem zadanie co z kolei potwierdzał podpisany protokół. A więc należy mi się zapłata z odsetkami oraz zwrot kosztów zastępstwa procesowego. Pełna wygrana i to z obydwoma pozwanymi! Do czasu apelacji…

Apelacja i wyrok ostateczny

Apelacja przedłużyła proces sądowy o prawie 2 lata. Inny sędzia, w II instancji analizuje po swojemu wszystkie zebrane dokumenty, w tym treści obu apelacji i dochodzi do nieco innego wniosku. 

Jakiego? Robiłem to samo, ale nie tak samo, nie dla wszystkich…

W skrócie? Nie uczestniczyłem w procesie budowlanym! 

Wykonywałem pracę, jaką zawsze wykonuję, ale na tej budowie byłem w innym niż przeważnie charakterze!

Robiąc remont stropu nie pracowałem na konto inwestora i nie od niego spodziewać się miałem wynagrodzenia. Wykonywałem naprawę błędów generalnego wykonawcy! I z tego tytułu nie chroniła mnie żadna korzyść z bycia prawidłowo zgłoszonym podwykonawcą. Okazało się, że nie mogę pozwać solidarnie generalnego wykonawcy i inwestora w przypadku braku płatności za wykonane usługi. Sąd uznał, że nie można zmuszać inwestora do finansowej odpowiedzialności za błędy popełnione przez generalnego wykonawcę. 

To co robiłem na tej budowie nie było naturalną częścią planowych robót budowlanych. W zasadzie jak by się nad tym zastanowić, to jest słuszne i logiczne rozumowanie sędziego. Ja na tej budowie naprawdę nie budowałem, ja tam naprawiłem błędy generalnego wykonawcy. Te rzecz jasna nie były planowane, nie były częścią zakresu prac budowlanych. Nie działałem więc na rzecz inwestora przejmując choćby niewielką część zakresu prac generalnego wykonawcy. Naprawiałem błędy generalnego wykonawcy, przez co tylko on miał obowiązek zapłacić za te prace.

[Gdyby było tak, że inwestor zatrudnia generalnego na tę samą budowę, ale do wyremontowania i skończenia budowy, a ja z kolei jestem podwykonawcą do przeprowadzenia iniekcji spękań stopu co byłoby podane w umowie pomiędzy inwestorem i generalnym, to w takiej sytuacji uczestniczyłbym w procesie budowy / remontu i chroniłby mnie artykuł 647 k.c. Ale tu tak nie było.]

Po ogłoszeniu wyroku II instancji odebrałem telefon od prawnika i usłyszałem:” Mam dla ciebie dwie wiadomości, dobrą i złą. Zła jest taka, że przegrałeś sprawę, a dobra jest taka, że wygrałeś sprawę.” Jak można wygrać i przegrać tę samą sprawę jednocześnie? 

Wyrok w części wygranej z generalnym został podtrzymany i został wydany Wyrok, zasądzający całości wartości faktury i odsetek, a także kosztów zastępstwa procesowego. 

Jednak przegrana z inwestorem oznaczała z kolei, że to ja musiałem zapłacić jego koszty zastępstwa procesowego i to z obu instancji. 

Wnioski?

Teraz już wiem, że oprócz dobrze podpisanej umowy o prace budowlane i otrzymania zaliczki na konto planowanych prac remontowych, powinienem koniecznie dobrze zrozumieć w jakim charakterze będę pracował na danej budowie. W szczególności, jeśli mam być podwykonawcą innej firmy budowlanej. I jeśli okaże się, że mam naprawiać błędy tej firmy (co akurat w branży iniekcji ciśnieniowej jest dość częste), to zaliczka musi być odpowiednio wysoka, albo wręcz należałby się rozliczać na zasadzie przedpłat za dane etapy remontu. Inwestor bowiem nie będzie musiał za nic płacić (gdyby zleceniodawca nie chciał płacić).

Innym rozwiązaniem jest również odpowiednie przygotowanie umowy pomiędzy inwestorem a generalnym, w której zostanie wskazany podwykonawca mający wykonać konkretne, opisane zadanie, jednak nie zabezpiecza to sytuacji „awaryjnych”, a jak wiadomo- takich jest mnóstwo!

I warto też zadbać o to, żeby zostać na pewno prawidłowo zgłoszonym podwykonawcą. Jak się okazuje, to też nie jest aż tak oczywiste. Konsekwencje mogą być zabójcze i nawet najbardziej wpływowy o nieposzlakowanej opinii inwestor chętnie skorzysta z prawa do niezapłacenia.

Pomyślałem też, że w zasadzie jedyną dobrą wiadomością dla mnie jest fakt, że mogę opisać całą sprawę w kolejnym artykule na swoim blogu. Nie słyszałem, żeby ktoś miał taką „przygodę”, więc przynajmniej temat będzie oryginalny. 

Inny wniosek to ten, że warto apelować i walczyć do końca. Najlepsze, że nawet inwestor w apelacji,  wnioskując o oddalenie wyroku I instancji, podniósł twierdzenie, że „inwestor nie odpowiada za wykonywanie prac polegających na usuwaniu wad przez wykonawcę, bowiem wykonawca z tego tytułu nie otrzymuje wynagrodzenia”.

I oprócz kilku innych punktów tego pisma, ta jedna okazała się zarówno prawdziwa i logiczna, jak i strzałem w dziesiątkę. Sąd podzielił to właśnie twierdzenie, wszystkie pozostałe uznał za błędne. Ale wystarczyło. Czy to oznacza, że kancelaria prawnicza strzelała w ciemno swoimi argumentami licząc na to, że „coś się przyklei”? Trudno powiedzieć. Istnieją zbiory informacji o innych procesach, linie orzecznicze, komentarze praktyczne, pisma urzędowe, a nawet akty interpretujące, więc każda kancelaria ma ogromny dostęp do mnóstwa danych. Może z nich czerpać i dopasowywać swoją sytuację do tej z wcześniejszych rozpraw. 

Generalny wykonawca to niemal bankrut, więc moja wygrana to tylko papier z pieczęcią sądu. To inwestor miał tu środki finansowe i dlatego pozew solidarny miał aż takie znacznie. Gdybym prawidłowo rozpoznał charakter swojej roli, to możliwe, że na pozew bym się nie zdecydował. A może pozwałbym tylko i wyłącznie generalnego? Prawnik określił ten wyrok jako precedens, bo w takiej jak moja sytuacji podobno zawsze pozywa się solidarnie obie strojny, mając niejako nadzieję, że któraś po prostu zapłaci za wykonaną pracę.

Jednak sędzia II instancji zauważył, że

„godnym podkreślenia jest, że powód doskonale zdawał sobie sprawę, że zlecone mu prace mają charakter prac naprawczych, albowiem zostało to wyraźnie zastrzeżone w umowie. Od początku więc powód powinien być świadomy niemożliwości zastosowania art 6471 § 5 k.c. wobec inwestora.”

A ja niby wiedziałem, że naprawiam błędy, a nie przejmuję część zakresu prac generalnego, ale nie rozumiałem prawnych implikacji tego faktu. Jak to wykonawca, a nawet specjalista skupiony jedynie na swojej robocie zapomniałem, że nie poruszam się w próżni. Oprócz tego, że wykonam zadanie, koniecznie muszę znać wszystkie okoliczności. Nie znałem tych przepisów i nie umiałem ich odpowiednio zastosować. 

To dlatego mówi się, że duże firmy budowlane zatrudniają więcej prawników niż inżynierów. Nie bez przyczyny. Inżynierowie budują, ale pewnie to prawnicy więcej zarabiają dla swoich pracodawców. 

Dwa najważniejsze pytania

W świetle całości procesu zadaję sobie dwa pytania:

  1. Dlaczego zatem wygrałem w I instancji? Sąd nie zauważył, że usuwałem błędy, a nie uczestniczyłem w procesie budowy na rzecz inwestora. To, że wygrałem w I instancji wydaje mi się teraz nawet  dziwniejsze niż to, że w II przegrałem. Jak usłyszałem wyrok i jego wyjaśnienie, stał się dla mnie całkowicie jasny. Od razu się z nim pogodziłem, bo ponad wszystko lubię logiczne myślenie. 
  2. Dlaczego mój prawnik nie wychwycił charakteru prac naprawczych podczas analizy dokumentów? Obaj wiedzieliśmy, że to inwestor ma środki, żeby zapłacić. Pewnie to ten zapach nas nęcił.  

Poniżej zamieszczam aktualną na dzień publikacji mojego artykułu wersję treści artykułu 647 k.c. Jest to inna wersja niż ta, która obowiązywała w chwili podpisywania przeze mnie umowy o iniekcję rys stropu (11.2015). Ważne jest, aby analizować swoją sytuację względem wersji aktu obowiązującego w chwili podpisywania własnej umowy. 

Treści aktów prawnych w temacie artykułu:

Dz.U.2020.1740 t.j. Akt obowiązujący

Wersja od: 5 października 2021 r. do: 29 czerwca 2022 r.

Art.  647.  [Podwykonawcy w robotach budowlanych]

§ 1. 

Inwestor odpowiada solidarnie z wykonawcą (generalnym wykonawcą) za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy z tytułu wykonanych przez niego robót budowlanych, których szczegółowy przedmiot został zgłoszony inwestorowi przez wykonawcę lub podwykonawcę przed przystąpieniem do wykonywania tych robót, chyba że w ciągu trzydziestu dni od dnia doręczenia inwestorowi zgłoszenia inwestor złożył podwykonawcy i wykonawcy sprzeciw wobec wykonywania tych robót przez podwykonawcę.

§  2. 

Zgłoszenie, o którym mowa w § 1, nie jest wymagane, jeżeli inwestor i wykonawca określili w umowie, zawartej w formie pisemnej pod rygorem nieważności, szczegółowy przedmiot robót budowlanych wykonywanych przez oznaczonego podwykonawcę.

§  3. 

Inwestor ponosi odpowiedzialność za zapłatę podwykonawcy wynagrodzenia w wysokości ustalonej w umowie między podwykonawcą a wykonawcą, chyba że ta wysokość przekracza wysokość wynagrodzenia należnego wykonawcy za roboty budowlane, których szczegółowy przedmiot wynika odpowiednio ze zgłoszenia albo z umowy, o których mowa w § 1 albo 2. W takim przypadku odpowiedzialność inwestora za zapłatę podwykonawcy wynagrodzenia jest ograniczona do wysokości wynagrodzenia należnego wykonawcy za roboty budowlane, których szczegółowy przedmiot wynika odpowiednio ze zgłoszenia albo z umowy, o których mowa w § 1 albo 2.

§  4. 

Zgłoszenie oraz sprzeciw, o których mowa w § 1, wymagają zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności.

§  5. 

Przepisy § 1-4 stosuje się odpowiednio do solidarnej odpowiedzialności inwestora, wykonawcy i podwykonawcy, który zawarł umowę z dalszym podwykonawcą, za zapłatę wynagrodzenia dalszemu podwykonawcy.

§  6. 

Postanowienia umowne sprzeczne z treścią § 1-5 są nieważne.

Wersja do dnia 01.06.2017 r. brzmi następująco:

W umowie o roboty budowlane, o której mowa w art. 647, zawartej między inwestorem a wykonawcą (generalnym wykonawcą), strony ustalają zakres robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub za pomocą podwykonawców.

§  2. 

Do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora. Jeżeli inwestor, w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą lub jej projektu, wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie, nie zgłosi na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy.

§  3. 

Do zawarcia przez podwykonawcę umowy z dalszym podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora i wykonawcy. Przepis § 2 zdanie drugie stosuje się odpowiednio.

§  4. 

Umowy, o których mowa w § 2 i 3, powinny być dokonane w formie pisemnej pod rygorem nieważności.

§  5. 

Zawierający umowę z podwykonawcą oraz inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę.

§  6. 

Odmienne postanowienia umów, o których mowa w niniejszym artykule, są nieważne.

Dodaj komentarz